poniedziałek, 31 grudnia 2012

Pierwsze badanie.

Złośliwość rzeczy martywch! Wczoraj rano byłam w trakcie podsumowywania nowego postu, gdy nacisnęłam jakiś przycisk i wszystko zniknęło. No, niestety. Straciłam wtedy ochotę na pisanie tego samego po raz drugi, ale teraz zmotywowałam się i piszę. W końcu jaki Sylwester, taki cały Nowy Rok :) Więc niech ta motywacja do wszystkiego mnie nie opuszcza!

Przechodząc do sedna, mam już za sobą pierwszą wizytę u pani doktor, na której w końcu powiedziałam komuś, że chcemy zacząć starać się o dziecko (rodzinie i bliskim jeszzce nie powiedzieliśmy, głównie przeze mnie, bo boję się zapeszyć ..). W pierwszej chwili pani doktor była zaskoczona, ale zerknięcie w moją kartę upewniło ją, że jestem pełnoletnia (wyglądam na młodszą niż jestem w rzeczywistości. A przynajmniej tak mówią :)), więc mogłyśmy przejść do konkretów. Pani doktor pytała o przebyte choroby: różyczkę, świnkę, cukrzycę; o kontakt z kotem. Uspokoiła, że nie muszę się przejmować prawdopodobieństwem konfliktu serologicznego, gdyż on nigdy nie pojawia się przy pierwszej ciąży. Z kolei, gdyby istniała groźba jego pojawienia się przy kolejnej, to byłyby mi podane leki, które praktycznie wykluczyłyby jakiekolwiek niebezpieczeństwo względem mnie lub Fasolki :)

Cytując ulotkę, którą dostałam od pani doktor: "Jeżeli matka posiada grupę krwi określaną jako Rh (-) natomiast ojciec Rh (+), to dziecko może dziedziczyć czynnik Rh po ojcu.Konflikt serologiczny pojawia się w momencie pierwszego kontaktu krwi dziecka, z grupą Rh (+) z krwią matki posiadającej grupę Rh(-). W jego wyniku dochodzi do wytworzenia przez organizm matki przeciwciał anty-D, których zadaniem jest zwalczanie ciał obcych (w tym wypadku krwinek dziecka). Ponieważ do kontaktu krwi matki i dziecka dochodzi najczęściej dopiero w chwili porodu, dziecko z pierwszej ciąży nie jest zagrożone jego konsekwencjami.Jeżeli matka posiada grupę krwi określaną jako Rh (-) natomiast ojciec Rh (+), to dziecko może dziedziczyć czynnik Rh po ojcu. Konflikt serologiczny pojawia się w momencie pierwszego kontaktu krwi dziecka, z grupą Rh (+) z krwią matki posiadającej grupę Rh(-). W jego wyniku dochodzi do wytworzenia przez organizm matki przeciwciał anty-D, których zadaniem jest zwalczanie ciał obcych (w tym wypadku krwinek dziecka). Ponieważ do kontaktu krwi matki i dziecka dochodzi najczęściej dopiero w chwili porodu, dziecko z pierwszej ciąży nie jest zagrożone jego konsekwencjami."
Lubię czytać jakie pozytywne teksty :)

Po wywiadzie pani doktor mnie przebadała (cytologia, USG dróg rodnych). Na wyniki cytologii muszę jeszcze poczekać, jednak USG pokazało, że moja macica oraz jajniki wyglądają bardzo dobrze, nie ma żadnych nadżerek, ani innych rzeczy, których bym tam nie chciała :) Zostałam też uspokojona, że moje tyłozgięcie macicy nie będzie miało żadnego negatywnego wpływu na poczęcie, a póxniej donoszenie ciąży. Jak to powiedziała pani doktor: "taka moja uroda". Podobno jest to przypadłość aż 25% kobiet! Jedyna rzecz, o której powinnam pamiętać to spanie na brzuchu w czasie pierwszych miesięcy ciąży, tak aby rozciągająca się macica i rozwijający się zarodek miały idealne warunki.

Po badaniu ginekologicznym pani doktor wypisała mi skierowanie na badania krwii (morfologia, obecność przeciwciał przeciw toksoplazmozie oraz cytomegalii). Była zadowolona, gdy dowiedziała się, że już zaczęłam łykanie kwasu foliowego :) Usłyszałam też, że wszystko wygląda dobrze, a pani doktor życzy powodzenia i trzyma kciuki za ciążę :) Ponadto powiedziała, żebyśmy się nie stresowali jeśli nie wyjdzie za pierwszym czy drugim razem. Że najłatwiej zachodzi się w ciążę, gdy się tego nie planuje. Łatwo powiedzieć, ale będziemy się starać ;) Rada pani doktor, to współżycie co 2 dni ("żeby męża nie zamęczyć"), tak aby czeprać z tego przyjemność, a nie tylko liczyć owulacje i dni płodne. Na koniec jeszcze raz powtórzyła, że trzyma kciuki i wiedziąc, że wyjeżdzamy zagranicę już teraz cała mi ulotki "Jestem mamą" itp :)  Taki przyjemny gest! Stwierdziła, że pewnie ciążę będę miała prowadzoną tam, ale nie zaszkodzi jeśli już teraz zapoznamy się z zawartymi tam informacjami :)

Mąż też mocno zaangażowwany, wypatrzył sobie książkę "Super Tata", którą mam zamiar mu sprezentować jeszcze przed wylotem w podróż poślubną. A tam już zaczniemy starania o potomka pełną parą! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz