wtorek, 18 grudnia 2012

Mamą być!

Decyzja o tym, że chcemy zacząć starać się o Naszą Fasolkę została podjęta dość nieoczekiwanie. Złożyło się na nią wiele czynników, choć nie minę się z prawdą, gdy powiem, że czuję, że muszę dać upust mojemu instynktowi macierzyńskiemu. 


"Nigdy nie ma dobrego momentu na dziecko" słyszę od wielu bardziej doświadczonych życiowo ode mnie osób. Ale ja pytam siebie, czy jeżeli moment, w którym jesteśmy teraz - mój Mąż i ja, nie jest zły, to dlaczego nie podjąć tej decyzji teraz? Dlaczego powinniśmy czekać na dogodniejszą sytuację, gdy podobno nigdy nie znajdziemy się w takiej, która byłaby idealna. 

Jesteśmy młodzi. Nasz małżeński staż jest krótki, za pare dni minie pół roku. Powinniśmy się sobą cieszyć, używać wspólnie życia, podróżować, a dopiero później decydować się na dziecko. 
Powinniśmy mieć dobrą pracę, dorobić się, zanim zaprosimy na ten świat kogoś jeszcze. 
Rodzice lub Teściowie powinni być 'pod ręką', żeby pomóc zarówno przed jak i po przyjściu na świat Małej Istotki.

Sama powtarzałam sobie te argumenty jeszcze pare tygodni wcześniej. Gdy wychodziłam za mąż byłam przekonana, że co najmniej przez półtora roku, może dwa lata nie będę chciała myśleć o zajściu w ciążę, choć dzieci kocham i moim największym marzeniem jest mieć dwójkę bądź trójkę rozkosznych maluchów i ciepły dom.

Więc co się stało? Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi,  nie ślub, ale te kilka miesięcy po nim, całkowicie przekonały mnie, że mój Mąż jest mężczyzną, z którym będę do końca życia. Nie znaczy to, że miałam ku temu wątpliwości. Rzecz w tym, że dopiero małżeńskie życie, fakt bycia Żoną, posiadania Męża uświadomiło mi, że nie musimy czekać. 

Młodość może być naszą zaletą. Młodzi rodzice to większe prawdopodobieństwo lepszego zrozumienia z Maluchami, a później nastolatkami. Młodzi rodzice to więcej sił i energii. Młodzi rodzice, to może i porzucenie egzotycznych wypraw jedynie we dwójkę, ale ile zabawy i radości mogą przynieść wypady we trójkę? :)
Mąż ma fantastyczną pracę. Spełnia się w niej i ma duże perspektywy na dalsze awanse. Trochę gorzej jest w moim przypadku, bo na pare miesięcy po ukończeniu studiów próżno wyczekuję zaproszenia na Tę Rozmowę Kwalifikacyjną. Nie pracuję w zawodzie, w zasadzie mam coraz większe problemy, zeby rano wstać z łóżka i iść do pracy, której nie lubię. Co jedynie działa na korzyść decyzji, aby zajść w ciążę. Skoro nie mogę znaleźć pracy teraz to czy mam czekać dalej, aż coś się w końcu pokaże, czy wziąć sprawy we własne ręce, urodzić dziecko, odchować i wtedy wrócić na rynek pracy. Jako w dalszym ciągu młoda? Oczywiście, pesymiści powiedzą, że kobiecie z dzieckiem trudniej znaleźć pracę. Już, ja jedynie odpowiem, że kobiecie bez dziecka też...

Nasi rodzice są tysiące kilometrów stąd, jako że z Mężem mieszkamy zagranicą. Kto w takim razie pomoże przy Maleństwie? Cóż, może właśnie ciąża byłabym wystarczającym kopem, ale coś zrobić w kierunku powrotu do kraju. Od jakiegoś czasu żyjemy w zawieszeniu nie wiedząc co ze sobą zrobić, gdzie się podziać, gdzie osiedlić. 

Nie chcę czekać w nieskończoność, aż coś się wyklaruję i dostanę sms o treści: "To jest TEN moment"

Męża zaskoczyła nieco moja chęć zajścia w ciąże już teraz. Poprosił o dzień, aby o tym pomyśleć. Choć oboje wiedzieliśmy jaki będzie efekt jego rozmyślań :) 

Od wczoraj łykam kwas foliowy, a 27ego grudnia, gdy będziemy na Święta w Polsce, jestem umówiona do najlepszej ginekolog w mieście. Zrobię wszystkie niezbędne badania, utwierdzę się w przekonaniu, że jestem zdrowa i gotowa i zaczniemy naszą drogę ku powiększeniu rodziny :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz